Archiwum imprez | 2004 | 1. I Czeska WiosnaProwadzący: Jan Kramek Termin: 1 - 9.05.2004 Kraje: Czechy - Szumawa Trasa: rzeka Wełtawa od Borovej Lady do Lipna „I CZESKA WIOSNA”
CZECHY – Szumawa 1. Rzeka Wełtawa od Borovej Lady do Lipna 1 - 9.05.2004 prowadzący: Jan Kramek Refleksje prowadzącego Granicę polsko-czeską przekraczaliśmy w Kudowie, 2 godz. po tym jak oba kraje znalazły się w Unii Europejskiej. Speszone czeskie służby graniczne nie bardzo wiedziały co mają w zaistniałej nowej rzeczywistości robić – przynajmniej sprawiały takie wrażenie. Na wszelki wypadek wyraźną niepewność pokrywały nadzwyczajną uprzejmością. No i bardzo dobrze. A Czechy ... piękny i nieco dziwny dla Polaków kraj, a i mentalność autochtonów także. Ale podobało mi się bardzo, a do mentalności ludzi szybko przywykłem, zaś ich legendarne już poczucie humoru bardzo polubiłem. Trasa spływu okazała się ciekawa i urozmaicona, chociaż spływ nie zaczął się tak wysoko jak planowaliśmy na podstawie wydawałoby się bardzo porządnego czeskiego przewodnika w Borovej Ladzie (najdalej na zachód wysunięte miejsce naszych dotychczasowych wypraw pod patronatem TPLŁE – 13o 40’ dł. geogr. wsch.). Po prostu wody było zbyt mało pomimo tego, że jeszcze w Szumawie przy szosie leżały wielkie połacie śniegu (w uroczej Pradze, którą opuściliśmy po pospiesznym zwiedzeniu 1 maja po południu, kwitły kasztany i było bardzo ciepło). W przewodniku tym nie podano wystarczająco dokładnego profilu podłużnego rzeki i dopiero na miejscu okazało się, że większość spadku odkłada się na krótkim odcinku (do przepłynięcia wyłącznie na śniegowej wodzie krótkimi jedynkami). Może i dobrze, ze tak się stało, gdyż nie było szans dojazdu autokaru na miejsce biwakowe (zbyt ostry i wąski skręt w boczną drogę). Pojawienie się o tej porze roku tak licznej ekipy kajakarzy z Polski wywołało u tubylców pozytywne zdziwienie – po kolei we wszystkich stanicach otwieraliśmy im sezon targując się o ceny bardzo zawzięcie, rżnąc przy tym głupa całkowitej nieznajomości czeskiego. Po wstępnym rozmiękczeniu kontrahenta do akcji wkraczał Andrzej Schmidt, który czeskim posługuje się równie swobodnie jak polskim i wykorzystując kompletne zaskoczenie drugiej strony szybko dobijaliśmy noclegowego targu. Noclegi wypadły nam kolejno: w Lenorze (skąd zaczęliśmy spływ i poniżej której dwie osady od razu zaliczyły wywrotki – ale było im podobno gorąco), Nowej Peczy, Olszynie, Kobylnicy (tutaj zakończył się spływ), Czeskim Krumlowie, Czeskich Budziejowicach, Teplicach nad Metują i nad Jeziorem Otmuchowskim. Ale się działo. W powrotnej drodze zwiedzaliśmy między innymi: Wysoki Bród, Czeski Krumlow, Hlubokę i Kutną Horę. Na koniec zawitaliśmy do Skalnego Miasta. Wrażeń było ci niemiara. Ostatnia modyfikacja: 2013-12-30 |
| ||
|